Na mojej działce (3) – “K O T Y” – 24 września 2015 r.

                 W moim ogrodzie działkowym jest mnóstwo kotów. Dzięki nim nie ma nornic i mysz, ale mało jest ptaków. Żona uparła się, by koty dokarmiać. Trzeba je dokarmiać – twierdzi – by nie zjadały ptaszków. Jednak karma dla kotów powstała z jakiegoś mięsa. Koty nie jedzą przecież roślin. Nigdy nie rozumiałem sensu przysłowia „wilk syty i owca cała”. To przysłowie wydawało mi się absurdalne. Jedzenie jest przecież podtrzymywaniem życia za pomocą śmierci. Nic nowego tu nie wymyślimy. Ktoś musi umrzeć, aby ktoś żył. Śmierć jest warunkiem życia. Życie zawsze podtrzymywane jest za pomocą śmierci. Życie to żarcie, a nie bal. Póki co jesteśmy przy stole, ale przyjdzie czas, że będziemy na stole.

                Wegetarianie twierdzą, że znaleźli wyjście z tej sytuacji. Możliwe, że marchewka mniej cierpi niż kurczak. A może to tylko kwestia wrażliwości na naszą formę życia. Istnieje, uczył Arystoteles, dusza roślinna (wzrost), zwierzęca (ruch) i ludzka (myślenie), więc może wegetarianie się mylą, zawężając życie do jego wyższych postaci.

                   Wracam do kotów. Karmienie ich jest jednocześnie zalecane i niestosowne. Dlaczego zalecane, to próbowałem wyjaśnić przed chwilą, chodzi o ptaszki. Teraz pora zwrócić uwagę na ten drugi aspekt. Oto zwierzęta zazwyczaj dostosowują liczbę potomstwa do ilości pożywienia. Karmienie kotów sprzyja zatem pomnażaniu ich ilości. Z kolei większa liczba kotów powoduje potrzebę zwiększonego karmienie i zwiększa straty wśród fruwających i tak w nieskończoność.

                 Ktoś wiele lat temu pozbył się kotów wynosząc je na działki. Zakłócił ekosystem i wszelkie wysiłki mogą jedynie nie pogarszać sytuacji, natomiast powrót do stanu wyjściowego jest niemożliwy. Dlaczego? Powiem to tak: do połowy X IX wieku rolnictwo służyło zaspokajaniu lokalnych potrzeb, było ekologiczne. Od tamtego czasu sens rolnictwa polega na osiąganiu zysku, zmieniło ono zatem swój charakter, produkuje dla odległych rynków. A to znaczy, że liczy się tylko pieniądz, a dobro środowiska stało się mało istotne. Zaczęła się epoka eksploatacji Ziemi. Obecnie tylko działki są uprawą nie nastawioną na zysk, zaspokajają lokalne potrzeby. Czy możliwy jest powrót do dawnego rolnictwa? Oczywiście że nie jest możliwy.

               W ogóle nasz stosunek do przyrody jest dyktowany własnym naszym dobrem. Jestem proekologiczny, powoduje mną troska o środowisko. Jestem przekonany, że stanowię cząstką ekosystemu, ale nie mogę wyzwolić się od myśli, że w tym środowisku to ja jestem najważniejszy. Że jestem koroną tego świata. Wszystko mi mówi, że tak jest. Religie troszczą się o moje dobro, chcą bym był zbawiony. Nauka także mną tylko się zajmuje, chce bym lepiej żył.

             Kot – niby normalny futrzak. W średniowieczu wytaczano mu procesy sądowe, a dzisiaj tylko procesy myślowe.

 Bartłomiej Kozera