“Na takie próby zaprzepaszczenia dorobku ogrodów, jako przedstawiciele opolskich działkowców i ich rodzin nie będziemy pozostawać bierni”! – 28.04.2017 r.

Czytając „Apel niezależnych działkowców”

Okręgowy Zarząd Polskiego Związku Działkowców w Opolu, po zapoznaniu się z apelem „Niezależnych działkowców” zebranych w dniu 26 listopada 2016 r. w Poznaniu, podpisanym m.in. przez Leszka Ciepielskiego – działkowca z ROD „Relaks” w Brzegu stwierdza, że dokument ten stanowi zlepek kłamstw, półprawd i przeinaczeń nie mających odzwierciedlenia w rzeczywistości, a jego celem jest wprowadzenie fermentu społecznego i rozbicie ruchu działkowego w Polsce. Powyższe działanie podyktowane może być jedynie chęcią wykorzystania działkowców, a w konsekwencji  przejęcia ich majątków znajdujących się na terenach rodzinnych ogrodów działkowych.

Na samym wstępie apelu Leszek Ciepielski wraz z inny sygnatariuszami tegoż dokumentu zarzuca Polskiemu Związkowi Działkowców, iż jest organizacją niedemokratyczną. Wydaje się być co najmniej dziwnym stawianie takiego zarzutu organizacji, w której osoby funkcyjne wybieranie są w sposób demokratyczny, tj. większością głosów i w związku z powyższym posiadają legitymację do reprezentowania środowiska kilkudziesięciu tysięcy działkowców, przez osobę która de facto sama mianowała siebie „Niezależnym działkowcem” i nie posiada jakiegokolwiek faktycznego oraz moralnego mandatu do reprezentowania działkowców z terenów Opolszczyzny, a tym bardziej ich interesów. Wczytując się w treść apelu można odnieść nieodparte wrażenie, że Leszek Ciepielski jeżeli reprezentuje już jakieś „interesy” to wyłącznie swoje i „interesy” środowisk niechętnych działkowcom, co można wywnioskować analizując treść apelu.

W apelu podpisanym w dniu 26 listopada 2016 r. pojawia się informacja o problemach związanych z zamieszkiwaniem na działkach oraz budownictwem ponadnormatywnym, które to problemy jak czytamy dotyczą „wielu tysięcy rodzin”. Zdumiewające jest skąd Leszek Ciepielski posiada informację , że skala tegoż zjawiska jest tak ogromna skoro z danych gromadzonych przez Okręgowy Zarząd PZD w Opolu, wynika jednoznacznie, że problem budownictwa ponadnormatywnego w skali naszego Okręgu dotyka 41 działek rodzinnych, a problem zamieszkiwania na terenach ROD dotyka – 34 działki rodzinne, co stanowi 0,1 % ogółu wszystkich działek rodzinnych na Opolszczyźnie. Zresztą w przypadkach występowania bezdomność na terenie Okręgu tak zarządy ROD jak i struktury Okręgowe PZD w ramach swoich statutowych kompetencji robią wszystko co w ich mocy, aby problem ten rozwiązać,
z jednej strony zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, a z drugie strony z poszanowaniem godności ludzkiej osób, których problem bezdomności dotyczy. Wydaje się, że osoba która podpisuje się na jakimkolwiek dokumencie powinna  zweryfikować dane w nim zawarte, a nie poświadczać nieprawdę. Zresztą wydaje się także, że osoba zabierająca głos w sprawie funkcjonowania Polskiego Związku Działkowców powinna zapoznać się ze statutem PZD oraz ustawą o rodzinnych ogrodach działkowych. Wtedy z pewnością dowiedziałaby się, że dokumenty te w wypełni gwarantują społeczną kontrolę nad ogrodami działkowymi (m.in. poprzez społeczne organy kontrolne różnych szczebli PZD),  czego w swoim apelu tak usilnie domagają się jego sygnatariusze.

Dziwnym wydaję się także lansowanie tezy o wyczerpaniu się formuły PZD z uwagi na fakt jej scentralizowanej struktury. Właśnie dzięki tej scentralizowanej strukturze Związek jest silny i posiada  realną możliwość obrony praw działkowców, co niejednokrotnie udowadniano w przeszłości. „Niezależni działkowcy” proponują decentralizacje Związku na wzór niektórych innych państw europejskich, twierdząc, że takie działanie poprawi pozycję polskich działkowców.  Szkoda, że sygnatariusze apelu na czele z Leszkiem Ciepielskim nie posłużyli się żadnym konkretnym przykładem na poparcie swojej tezy. Chociaż takie działanie wydaję się być nieprzypadkowe, gdyż  wtedy musieliby zmierzyć się z przykładem decentralizacji ruchu działkowego na Słowacji, gdzie nowelizacja prawa działkowego w 2011 roku doprowadziła do rozbicia scentralizowanego ruchu działkowego, a co za tym idzie doprowadziła do przejęcia wielu tysięcy działek przez deweloperów. Do 1 kwietnia 2011 roku użytkownicy działek pod Bratysławą płacili symboliczną sumę około 4 euro rocznie za 700 metrów kwadratowych. Od 1 kwietnia cena wzrosła do 1500 euro. Czy „Niezależni działkowcy” proponują taki właśnie kierunek rozwoju polskiego ruchu ogrodniczego ? I w interesie kogo działają ? Pytanie te zostawiamy bez odpowiedzi. Zresztą nie jest tajemnicą, że ruch ogrodnictwa działkowego rozwija się najprężniej właśnie w tych państwach europejskich, w których istnieją scentralizowanie struktury Związkowe. Najlepszymi przykładami są: Dania, Francja, Szwecja lub Niemcy, gdzie ogrody działkowe skupione są w Federalnym Związku Przyjaciół Ogrodnictwa.

Nieprzypadkowym wydaje się także, że „Niezależni działkowcy” nie poinformowali opinii publicznej, że ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych zwalnia działkowców z podatków rolnego i od nieruchomości, co w praktyce oznacza, że w przypadku jej likwidacji i konieczności uiszczania opłat na rzecz gmin tylko z tego tytułu, roczna opłata ogrodowa biorąc pod uwagę specyfikę  regiony opolskiego wzrosłaby z kwoty ok. 150 – 250 zł rocznie do kwoty ok. 600 – 700 zł rocznie. Oczywiście jeżeli gmina nie zdecydowałaby się na likwidację ogrodu na cel komercyjny, przed czym również chronią działkowców zapisy obecnej ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych.  Sygnatariusze apelu twierdzą, że działkowcy są gotowi ponosić opłaty na rzecz gmin. Ciekawe, którzy działkowcy wyrażają zgodę na takie podwyżki? Chyba jedynie Leszek Ciepielski i kilkanaście innych osób podpisanych pod apelem ?

Kolejną kwestia podnoszoną w dokumencie jest budowa ogrodów. Polskiemu Związkowi Działkowców zarzuca się,  iż na przestrzeli 35 – lat nie wybudował żadnego ogrodu. Jest to jawne kłamstwo, które bardzo łatwo zweryfikować. Na terenie samej Opolszczyzny w ostatnich 20 latach m.in. dzięki zaangażowaniu struktur związkowych,  powstały 2 nowe rodzinne ogrody działkowe tj. ROD „Pod Kominem” w Dobrzeniu Wielkim oraz ROD „Aster” w Opolu, co w pełni odpowiada zapotrzebowaniu społecznemu na nowe ogrody w naszym regionie. Niemniej jednak naszym zdaniem, jeżeli „Niezależni działkowcy” uważają że Stowarzyszenie Ogrodowe PZD nie buduje ogrodów działkowych to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby „Niezależni działkowcy” powołali do życia swoje własne stowarzyszenie ogrodowe, które zajmie się wykupem nieużytkownych gruntów i tworzeniem w tych miejscach nowych ogrodów działkowych. Takie działanie byłoby z pewnością społecznie bardziej pożyteczne, niż ciągłe manipulacje, których się dopuszczają. Przykładem takiej manipulacji jest kłamliwa informację o rzekomym wydaniu dwóch uchwał, w których zabrania się działkowcom korzystania z pomocy prawnej w sprawach ogólnozwiązkowych. Apel nie precyzuje, o jakie konkretnie uchwały chodzi ? Niemniej jednak zdajemy sobie sprawę, że ciężko byłoby sprecyzować o jakie uchwały chodzi przede wszystkim z uwagi na fakt,  że takie uchwały po prostu nie istnieją ! Oczywiście z treści apelu nie dowiemy się, że przy Krajowej Radzie PZD oraz okręgowych zarządach PZD od lat działają komórki prawne, które na bieżąco wychodząc naprzeciw potrzebom działkowców, udzielają telefonicznych i e -mailowych porad prawnych w zakresie prawa działkowego. Na szczęście informację te są ogólnodostępnie w publicystyce Związkowej oraz w internecie.

Kłamstwem jest także twierdzenie jakoby PZD uniemożliwiał wyłącznie się ogrodów ze struktur związkowych, posługując się m.in. takimi metodami jak zastraszanie. W Okręgu Opolskim w 2014 r. ponad 96 % działkowców z własnej nieprzymuszonej woli wypowiedziało się za pozostaniem ogrodów w strukturach organizacyjnych PZD i to jest fakt, który jak widać „kłuje w oczy” Leszka Ciepielskiego i innych „Niezależnych”. Związek nigdy od nikogo nie wymagały głosowania za pozostawieniem ogrodu w strukturach PZD. Jedynie czego wymagamy i będziemy wymagać to przestrzegania obowiązujących przepisów prawa w  kwestiach wyłączeniowych i to też przede wszystkim z uwagi na dobro działkowców. Nie może być tak, że grupka „krzykaczy” nie dysponująca żadnymi argumentami merytorycznym próbuje narzucić swoją wolę większości działkowców, czego zresztą najlepszym przykładem jest ów apel. Jeżeli Leszek Ciepielski ma jakikolwiek obiektywny dowód na zastraszania brzeskich działkowców przed zebraniami w sprawie przynależności organizacyjnej ogrodów, to powinien go ujawnić. W przeciwnym razie powinien  pozwolić opolskim działkowcom na dalsze spokojne uprawianie swoich działek.

Uczestnicy spotkania, które odbyło się w dniu 26 listopada 2016 r. twierdzą, że jego celem było nakreślenie przyszłości ogrodnictwa działkowego w Polsce. Niemniej jednak wczytując się w proponowanie rozwiązania wydaj się, że spotkanie powinno nosić raczej nazwę „przyszłości ruchu deweloperskiego na terenach zajmowanych obecnie przez ogrody działkowe”. Na takie próby zaprzepaszczenia dorobku ogrodów nigdy jako przedstawiciele opolskich działkowców i ich rodzin nie będziemy pozostawać bierni.

Okręgowy Zarząd Polskiego Związku Działkowców
w Opolu