Rewelacje redaktora Wójcika nie mają nic wspólnego z rzeczywistością…. – List otwarty Pana Antoniego Falkowskiego 01.12.2016 r.

Pan Adam  Michnik
Redaktor Naczelny  „Gazety  Wyborczej”
ul. Czerska  8/10
00-732  Warszawa

LIST OTWARTY 

Szanowny Panie Redaktorze 

Wyrażam swoje głębokie oburzenie i sprzeciw wobec nieprawdziwych, by nie powiedzieć bzdurnych treści artykułu pt. „Ruch oporu na działkach” redaktora Marcina Wójcika zamieszczonego w Dużym Formacie, dodatku Gazety Wyborczej z dnia 21 listopada 2016 r. Rewelacje redaktora, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością nie tylko ośmieszają Gazetę Wyborczą, ale obrażają i oczerniają nasz Polski Związek Działkowców i nas działkowców. Jestem jednym z nich. W pogoni za wierszówką redaktor Marcin Wójcik zlekceważył najważniejszą zasadę dziennikarską zapisaną w art.1 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe, która brzmi: „…rzetelne informowanie obywateli”. O tej rzetelności redaktor zapomniał, bowiem w całym artykule nie ma krzty prawdy! Redaktor cytuje wypowiedzi kilku osób, które nijak mają się do rzeczywistości. Cytowane osoby są znane środowisku działkowców z postępowania niezgodnego z obowiązującymi przepisami prawa. Redaktor nie weryfikuje przekazywanych przez nich wiadomości, a powinien!!!

Odniosę się do kilku przedstawionych rewelacji. Pan redaktor M. Wójcik stwierdza, że struktura Polskiego Związku Działkowców (dalej: PZD ) opiera się na trzech prezesach: prezesie ogrodu, prezesie okręgu i prezesie krajowym. Nic bardziej mylnego!!! Wystarczyłaby odrobina dobrej woli – na internetowej stronie PZD jest statut PZD, a w nim bardzo czytelna struktura organizacyjna Związku. Opiera się na każdym szczeblu na organach kolegialnych, którym towarzyszą organy kontrolne. Organy te są wybierane w sposób demokratyczny przez działkowców. Kolejna bzdurna rewelacja dotyczy ogrodu im. „Bohaterów Westerplatte” w Warszawie. Pan redaktor dał się wyprzedzić Anicie Gargas, która w „Magazynie Śledczym” wyemitowanym przez TVP1 w  dniu 5 października 2016r.  przedstawiała ten materiał dotyczący tego ogrodu. Krajowa Komisja Rewizyjna dokonała kontroli i udowodniła, że wszystkim działkowcom wypłacono odszkodowanie na wskazane przez nich konta bankowe. Ogłaszane rewelacje P. Anny Batorowskiej są tyle samo warte, co jej prezesura w „Stowarzyszeniu Działkowym Zielone Wzgórza” – nie może być prezesem nieistniejącego stowarzyszenia ogrodowego ( brak wpisu w KRS ). Następne rewelacje redaktora odnajdujemy w zielonej ramce na stronie 10, zatytułowanej – Zielona Rzeczpospolita, ale to nie ma nic wspólnego z gazetą wydawaną przez Krajowa Radę PZD pod tym samym tytułem. Są to rewelacje typu: PZD administruje ponad 5 tys. ogrodów – może kilkadziesiąt lat temu tak było, ale nie w br.

Nie Panie redaktorze, od 2014 r. w PZD jest 4618 ogrodów ( 95% wszystkich ogrodów, które pozostały w PZD ). Kolejna rewelacja – członkowie związku płaca roczne składki na jego utrzymanie- średnio 30 złotych. Nie Panie redaktorze, członkowie PZD płacą rocznie 6 złotych składki i cała kwota pozostaje w ogrodzie. To też można wyczytać w statucie PZD!!!

Uwiera Pana redaktora fakt, że od początku utworzenia PZD – obchodzimy 35 –lecie PZD w br. – prezesem PZD jest Pan Eugeniusz  Kondracki. Panie redaktorze jestem głęboko przekonany, podobnie jak znakomita większość działkowców, że Pan Eugeniusz Kondracki jest właściwą i charyzmatyczną osobą na właściwym miejscu i w odpowiednim czasie. To dzięki jego zaangażowaniu i nieustępliwości przetrwały ogrody działkowe i Polski Związek Działkowców, a ruch ogrodnictwa działkowego w Polsce może się rozwijać. Jak mawiał klasyk: „Psy szczekają, a karawana idzie dalej”.

Cytowane rewelacje P. Leszka Ciepielskiego odnoszące się do brzeskich ogrodów w całości obala stanowisko kolegium prezesów ROD rejonu brzeskiego z dnia 24 listopada 2016 r. oraz oświadczenie Okręgu Opolskiego PZD w Opolu w sprawie sytuacji brzeskich ROD z dnia 22 listopada 2016 r. – oba są na stronie internetowej Okręgu Opolskiego PZD.

Panie redaktorze, wszystkie cytowane w artykule wypowiedzi osób okazują się pomówieniami z pobudek osobistych, wielokrotnie wyjaśniane przez różne organy Związku. Brak jest próby przedstawienia wyjaśnień przez odpowiednie osoby funkcyjne Związku. Stawia to pod znakiem zapytania rzetelność wykonywania zawodu dziennikarza. To co zawiera Pana artykuł, to próba dyskredytacji PZD, ogrodów i organów PZD w ogrodach przed opinią publiczną.

Oczekuję, że Pan redaktor Marcin Wójcik zdobędzie się na odwagę cywilną i na łamach Gazety Wyborczej przeprosi działkowców za brak rzetelności w przygotowaniu cytowanego artykułu.

Z poważaniem
Antoni  Falkowski

Kędzierzyn-Koźle, dnia 28 listopada 2016 r.